Raporty produkcji w stoczniach polskich:

2006

2005


        
 
Portowe festiwale w Hamburgu [9.5.2010]


Hamburg, to miasto, które swe bogactwo oraz znaczenie zyskało i nadal otrzymuje z portu (podobnie np. jak Gdańsk). Dostrzegają to włodarze metropolii, odwdzięczając się przez celebrowanie portu w przygotowywanych z wielkim rozmachem imprezach i chwalenie się nim przed turystami. Bo sam port jest mało atrakcyjny - jako obszar industrialny - tylko z pozoru i tylko w rozumieniu niedoinformowanych. W rzeczywistości, ten imponujących rozmiarów, tętniący życiem organizm przemysłowy i jedno z najważniejszych na naszym kontynencie skrzyżowań szlaków handlowych, przyciąga turystów, a Hamburczycy znakomicie potrafią to wykorzystać.
Hamburg, drugi największy port w Europie (po Rotterdamie) obfituje w liczne morskie atrakcje (w rodzaju wspaniałych muzeów morskich czy będących wciąż "na chodzie" muzealnych jednostek pływających - od małych parowców po wielki żaglowiec czy oceaniczny statek towarowy, na którym są też pokoje hotelowe, a także zapierających dech w piersiach "szczurom lądowym" wycieczek statkami białej floty po porcie).
Jednak kulminacja "morskości" tego miasta przypada na dwa święta - jedno o wieloletniej już tradycji (urodziny portu) i drugie - zupełnie nowe (dni wycieczkowców), którego dopiero druga edycja będzie miała miejsce w 2010 roku.

Urodziny portu Hamburg (Hafengeburtstag Hamburg), organizowane w 2010 roku po raz 17., promowane są jako największy festiwal morski w świecie i niewykluczone, że nim są, choć mają groźnych konkurentów, choćby w postaci rotterdamskich Wereldhavendagen. Tak czy inaczej bogactwo proponowanych atrakcji oraz ich prawdziwie morski i związany z portem oraz statkami charakter imprezy jest silnym magnesem dla, uczestniczącego każdego roku w urodzinach portu Hamburg, z górą miliona miłośników statków i spraw morskich, mieszkańców miasta i turystów z Niemiec i zagranicy.
Główne, najpopularniejsze atrakcje powtarzane są każdego roku. Żelaznym, i chyba najbardziej widowiskowym punktem programu jest słynny hamburski balet holowników. Odbywa się on najczęściej wieczorem, drugiego dnia hamburskiego festiwalu portowego, który z reguły trwa od piątku do niedzieli - w pierwszy lub drugi weekend maja, z imprezami zaplanowanymi od godz. 10 rano do północy. W balecie tańczą z wielkim wdziękiem holowniki o jednostkowej mocy do 5000 KM !
Przez cały weekend festynowe życie kipi wzdłuż promenady portowej i pływających pomostów Landungsbrücken (przy stacji kolejki miejskiej o tej samej nazwie), przy których przycumowane są statki i okręty udostępnione do zwiedzania, oraz do których (nie tylko podczas Hafengeburtstag, ale praktycznie przez cały rok) cumują statki białej floty - restauracyjne i wycieczkowe. Oferują one - praktycznie co godzinę - rejsy po porcie Hamburg (Grossehafenrundfahrt), na których prawie na wyciągnięcie ręki są imponujące oceaniczne kontenerowce i statki innych typów. Jednak w dniach parad statków przy takich okazjach, jak urodziny portu Hamburg, warto z wyprzedzeniem wykupić bilet na statek białej floty. Wiele z nich włącza się - nawet na kilka godzin - do samej parady, wypadając ze swego codziennego rytmu "standardowych", na ogół jednogodzinnych, wycieczek po porcie.
Urodziny portu Hamburg otwiera tradycyjnie msza święta w kościele Św. Michała, a następnie wielka "parada wejściowa". Parada jednostek pływających uczestniczących w urodzinach portu Hamburg, na rzece Łabie (Elbe), od historycznego portu Övelgönne (ze statkami-muzeami, w tym - parowym lodołamaczem Stettin) wzdłuż Landungsbrücken po promenadę i pływające pomosty Baumwall oraz Speicherstadt (Hafen City), odbywa się także na zakończenie imprezy, niedzielnym popołudniem. Realizowany program jest na bieżąco objaśniany i komentowany przez mistrzów ceremonii i fachowców z branży morskiej.
Urodzinowe party portu Hamburg na lądzie koncentruje się wzdłuż tzw. Hafenmeile ("mili portowej") w rejonie promenady portowej od kwartału spichlerzy Speicherstadt (Kehrwiederspitze) do terenów aukcji rybnej i obejmuje ponad 500 straganów jarmarku - handlowych, kulinarnych i artystycznych oraz hobbystycznych, a także liczne sceny dla koncertów muzycznych i innych występów.
Z atrakcji, jakie mają miejsce w Hamburgu podczas majowego weekendu, warto wspomnieć jeszcze o iluminacji portu, pokazie sztucznych ogni, koncerty, wyścigi smoczych łodzi, itp.
Podczas urodzin Hamburga można zobaczyć ten port z lotu ptaka, gdyż dostępne są przejażdżki balonami na gorące powietrze i loty na helikopterach. Są też pokazy skoków spadochronowych i ratownictwa morskiego z użyciem śmigłowców.
Obchody "urodzin portu" - Hafengeburtstag Hamburg - nawiązują do nadania przez cesarza Fryderyka Barbarossę, 7 maja 1189 r., obywatelom Hamburga ulgi celnej na wszelkie towary przewożone ich statkami rzeką Łabą pomiędzy miastem a Morzem Północnym. Obecnie organizatorami i głównymi sponsorami tego wspaniałego festiwalu morskiego są: miasto Hamburg, lokalny organizator targów i konferencji Hamburg Messe & Congress (znany także jako gospodarz największej wystawy morskiej SMM), a także znany browar i niemiecki totalizator.

Świętowanie 821. urodzin portu Hamburg przypadło w 2010 roku na dni 7-9 maja. W tym roku zaplanowano ponad 200 wydarzeń (koncertów, przedstawień, etc.). Ale najważniejsze są statki…
Wśród tegorocznych atrakcji znalazły się m.in.: wizyta jednego z największych wycieczkowców świata, ulubionej przez Hamburg (który jest jej "drugim portem macierzystym") Queen Mary 2 oraz wizyta, "światowa premiera" i pokazy największego w świecie (30-metrowej długości i szerokości 16 m) statku o napędzie solarnym - katamaranu PlanetSolar z ogniwami fotogalwanicznymi o powierzchni ok. 500 m. Na Hafengeburtstag Hamburg 2010 przybyło ponad 300 jednostek pływających - od oceanicznych liniowców pasażerskich (np. Mein Schiff) przez jednostki specjalne - np. statek-bazę pilotową Elbe o konstrukcji SWATH, po jachty i oldtimer'y, np. małe, utrzymywane w świetnej kondycji, historyczne parowce czy replika 18-wiecznej rosyjskiej fregaty Shtandart.
Wśród współczesnych okrętów wojennych i organizacji paramilitarnych, które przybyły w tym roku na obchody urodzin portu Hamburg, znalazły się m.in. niemiecka fregata Hamburg, niemiecki okręt podwodny U-23, 182-metrowy helikopterowiec Jeanne d’Arc marynarki francuskiej czy nowy holenderski okręt ochrony strefy rybołówstwa Meerkatze oraz, także nowy, patrolowiec niemieckiej służby celnej Helgoland.
Wśród innych jednostek, jakie można było spotkać w tym roku podczas urodzin portu Hamburg, był Hydrograph, parowiec zbudowany w 1910 r., który pełnił niegdyś rolę salonki królowej Holandii, Bussard - 105-letni statek do obsługi boi i znaków nawigacyjnych, tradycyjne hanzeatyckie kogi Ubena z Bremy i Lisa z Lubeki, Elbe 1 - historyczny latarniowiec, a także "tall ships" - duże żaglowce: Antigua, Eye of the Wind, J.R. Tolkien, Mercedes i wiele innych. Większość z tych statków udostępniono do zwiedzania.

Jakby dorocznej celebracji urodzin portu było Hamburczykom mało - wymyślili sobie drugi festiwal portowy. Także ze statkami i portem w rolach głównych. W dniach od 30 lipca do 3 sierpnia 2008 roku odbyły się pierwsze w świecie "dni statków wycieczkowych", podczas których nie tylko mówiło się o wycieczkowcach (jak przy okazji konferencji i targów branżowych), ale same wycieczkowce stały się bohaterami i aktorami wydarzenia. To przede wszystkim one ściągnęły nad wodę i na wodę (w ciągu kilku dni trwania imprezy - ponad milion) turystów i weekendowych spacerowiczów lub imprezowiczów).
"Hamburg Cruise Days" to impreza nowa, ale jak mówią organizatorzy, typowa i "oczywista" dla morskiej metropolii, jaką jest Hamburg. "Hamburg Cruise Days 2008", będące imprezą bardzo dobrze wypromowaną zwłaszcza w Niemczech (sprowadzając na weekend na początku sierpnia tłumy turystów z głębi Niemiec, a nawet z zagranicy), zgromadziły kilka wspaniałych statków, spośród których największą gwiazdą była chyba Queen Mary 2 - wciąż jeden z największych wycieczkowców świata, czujący się zresztą w Hamburgu "jak u siebie w domu", bo bardzo dobrze przyjmowany i lubiany przez mieszkańców tego miasta. W niektórych sklepach jubilerskich Hamburga można znaleźć nawet sygnety z podobizną statku. Wycieczkowce Deutschland, C. Columbus, AIDAaura, i Astor oraz największy żaglowiec szkolny świata Sedov i statek-muzeum z Hamburga Cap San Diego (większy od naszego Sołdka stojącego na Motławie w Gdańsku, i… "na chodzie") wzięły udział w dwóch paradach, które odbyły się z okazji "Hamburg Cruise Days 2008" - głównej 2 sierpnia br. i pożegnalnej (na zakończenie pierwszych hamburskich dni żeglugi wycieczkowej) - następnego dnia.
Dobrze przygotowana impreza znakomicie się udała i udowodniła, że wśród mieszkańców Hamburga i gości z głębi Niemiec jest mnóstwo fanów statków, nawet jeśli nie wszyscy z nich są "kwalifikowanymi" czy "zaawansowanymi" shiploverami. Pierwsze "Hamburg Cruise Days" to oczywiście nie tylko parady statków oglądane przez setki tysięcy widzów na nabrzeżach, bulwarach i na niezliczonych jednostkach pływających. To także urozmaicona licznymi atrakcjami impreza służąca popularyzacji morskich rejsów wycieczkowych, promocji Hamburga jako "cruise destination" i "gateway" (portu docelowego i startowego - bazowego dla wycieczkowców) ściągająca wydających w Hamburgu pieniądze turystów. To także kolejna znakomita okazja popularyzacji spraw morskich wśród społeczeństwa, która jest dobrze wykorzystywana przy okazji robienia biznesu.
Znany jest już termin drugiej edycji Hamburskich dni oceanicznych statków pasażerskich. Hamburg Cruise Days odbędą się w dniach od 30 lipca do 1 sierpnia. Znany jest też zasadniczy skład flotylli oceanicznych statków pasażerskich, które - m.in. w paradach - uświetnią hamburskie dni wycieczkowców. Będą to aż dwa "uśmiechnięte" statki - AIDAaura i AIDAluna, Astor, Columbus, Deutschland i Mein Schiff.

Ahoj! Do zobaczenia w Hamburgu…

                                                                                                  PBS


Z przykrością należy stwierdzić, że polskie dni morza są nadzwyczaj mało morskie. Ubogie środki finansowe na organizację polskich dni morza,
którymi dysponują organizatorzy, są źle ukierunkowywane. Niewłaściwie określa się priorytety tematyczne. "Dni Morza" to przede wszystkim pretekst do organizowania piknikowo-festynowo-rodzinnych imprez nie mających nic wspólnego z morzem, a także koncertów (często kiczowatych) "gwiazd pop'u i estrady" i do wystawiania większej ilości ogródków piwnych. Nie widać - niestety - promującej się gospodarki morskiej. Oczywiście tutaj nie są winni organizatorzy (np. władze miejskie czy morskie komórki w ministerstwie infarstruktury), ale i niezrozumiałe (i szkodliwe dla branży) désintéressement ze strony przedsiębiorstw gospodarki morskiej.
Podczas, gdy np. w Hamburgu czy Rotterdamie zloty żaglowców są tylko małą częścią "morskości", która opanowuje miasto podczas tamtejszych festiwali morskich, u nas - jeżeli jest jakakolwiek morskość - do bardzo niesłusznie i po ignorancku (najwyraźniej organizatorzy nie doceniają znaczenia portów i gospodarki morskiej i nie bardzo zdają sobie z tego sprawę, że żyją w miastach portowych, a także nie znają genezy i prawdziwego przesłania polskich "Dni Morza") jest ona przez organizatorów ograniczana czy zawężana właśnie do żeglarstwa i to przeważnie "małego" (rzadko w polskich dniach morza biorą udział choćby pojedyncze tall ships - goście z zagranicy).
Do dzisiaj nie wiadomo nic (ani z witryny miasta, ani z lokalnej prasy) na temat programu i atrakcji stricte morskich tegorocznych obchodów "Dni Morza" w Gdyni. Pod koniec kwietnia w lokalnej prasie Szczecina ukazała się zapowiedź szczecińskich obchodów "Dni Morza". Odbęda się one w sobotę 12 czerwca i mają być przede wszystkim podwójnym spotkaniem z Fryderykiem Chopinem. Na Wałach Chrobrego popłynie muzyka naszego wielkiego kompozytora z pokładu żaglowca Fryderyk Chopin, na którym ustawiony zostanie fortepian dla znakomitych pianistów Leszka Możdżera i Krzysztofa Jabłońskiego, czyli będzie raczej muzycznie niż morsko. Na szczęście przy nabrzeżu Wałów Chrobrego zacumują też okręty wojenne oraz jeszcze dwa żaglowce: Iskra i Pogoria. Do Szczecina zjadą dwie orkiestry: Akademia Beethowenowska z Krakowa, Orkiestra Marii Pomianowskiej z Warszawy i Art Color Ballet z Krakowa oraz inni artyści. Będą oczywiście także "atrakcje" festynowe nie mające charakteru morskiego.
Jest absolutnie oczywiste, że obchody polskich "Dni Morza" nie mogą wyglądać tak samo, nie mogą być organizowane na podobną skalę, jak to się dzieje np. w Hamburgu, podczas Hafengeburtstag czy Rotterdamie, w czasie Wereldhavendagen, ani na wzór Maritime Woche w Bremen i Bremerhaven. W Polsce nie mamy tak dużego rynku turystycznego i tak powszechnej tradycji weekendowych wypadów turystycznych (co wiąże się także z zamożnością społeczeństwa odbiegającą u nas od niemieckiej czy holenderskiej). Nawet Gdynia i Szczecin, choć otwarte na wodę i bliskie portowi (Wały Chrobrego, Nabrzeże Pomorskie) nie mają tak dobrych warunków do organizowania festiwali portowych, jak Hamburg, Rotterdam czy Bremerhaven z kilkukilometrowymi promenadami miejskimi, czy ścieżkami spacerowymi naprzeciwko tętniących życiem i pełnych statków portów lub wzdłuż dróg wodnych, na których mieszczą się i pojawiają spore pełnomorskie statki.
Jednak nie o to chodzi, by wielkie festiwale portowe przenosić "w całości" (z ich rozmachem organizacyjnym i bogactwem różnorodności) do polskich, uboższych realiów. Chodzi natomiast o elementarną świadomość morską organizatorów (której dotąd najwyraźniej brakuje) i ich wolę umieszczenia w programie "Dni Morza" choć kilku (skromniejszych co do rozmiarów, niż podczas festiwali portowych znanych z portów zachodnioeuropejskich) stricte morskich atrakcji czy punktów programu.
Przykładów konkretnych działań i inspiracji znaleźć można łatwo bez liku i nie trzeba przy tym kosztownych delegacji -wyjazdów studialnych władz miejskich, urzędników morskiego departamentu Ministerstwa Infrastruktury i innych organizatorów "Dni Morza" na zagraniczne imprezy tego typu. Wzorce do naśladowania czerpać można choćby z zapowiedzi imprez morskich, jakie w ostatnich latach publikuje miesięcznik "Nasze MORZE". Na łamach magazynu pokazywaliśmy już i chwaliliśmy niesamowite widowisko, jakim jest doroczny "balet holowników" organizowanych przy okazji urodzin portu Hamburg. "Tańczy" w nim zazwyczaj od pięciu do siedmiu-ośmiu holowników. Również niektórzy autorzy i współpracownicy "Naszego MORZA" w bezpośrednich rozmowach namawiają odpowiednie instytucje i firmy do zorganizowania "baletu holowników" w Gdyni czy Gdańsku… Nie potrzeba pięciu czy siedmiu - wystarczyłyby 2 holowniki, by zorganizować robiący wrażenie na widzach pokaz ich zwinności i mocy - tak jak to się dzieje np. podczas festiwalu portowego w Rostoku.
Niezależnie od skali możliwości (także finansowych) polskie firmy morskie w zbyt małym stopniu (w zasadzie - w żadnym) angażują się w takie przedsięwzięcia zbliżające społeczeństwo do morza, portów i pomagające zaszczepić wiedzę o wadze transportu morskiego i - szerzej - całej gospodarki morskiej.
"Nasze MORZE" chętnie pomoże w rozpropagowaniu i obejmie patronatem medialnym wydarzenia i imprezy (np. dni otwarte na statkach i w firmach portowych - np. w terminalach portowych, "balet holowników" i wiele innych), które będą wychodziły naprzeciw postulatowi "więcej morza w dniach morza"…
A warto przypomnieć, że sami także inicjowaliśmy podobne akcje. Przykładem może być cieszący się ogromnym powodzeniem być rejs statkiem białej floty po porcie Gdynia i do Bałtyckiego Terminalu Kontenerowego, którego byliśmy patronem medialnym i współpomysłodawcą.
Niestety takie wydarzenia jak wspomniany rejs, czy niedawne (z 1 maja) udostępnienie do zwiedzania promu Pomerania w Świnoujściu to u nas wciąż niezwykle rzadkie "rodzynki" - kropla w morzu potrzeb (i możliwości). Oby stały się one normą przynajmniej podczas "Dni Morza"…


                                                                        Piotr B. Stareńczak

  Wydawnictwo        Magazyn        Archiwum        Prenumerata        Reklama        Strefa bonus         Kontakt
Copyright "Okrętownictwo i Żegluga" Sp. z o.o. 2007. All rights Reserved.