Wodowanie bez świętowania [17.9.2009]
W Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni, po ośmiu latach od położenia stępki, wodowano wreszcie kadłub korwety wielozadaniowej Gawron.
Wyznaczone na 16 września na godz. 10 wodowanie Gawrona (a właściwie jedynie jego wyposażonego kadłuba) odbyło się bez fajerwerków. Okolicznościowe przemówienia, kilkudziesięciu gości (wśród których, co znamienne, zabrakło ministra obrony narodowej i dowódcy Marynarki Wojennej), ryk syren okrętowych i... po wszystkim.
A kiedy uczestnicy uroczystości się rozeszli, kadłub jednostki ponownie zaczął wędrować na ląd, do hangaru. Tam będzie musiał poczekać na decyzję Ministerstwa Obrony Narodowej w sprawie zakupu uzbrojenia. Kiedy to się stanie, nie wiadomo.
Jerzy Wawrzyniak, szef programu budowy Gawrona, podczas spotkania z dziennikarzami, zachwycał się potencjalnymi możliwościami okrętu. Po zakończeniu budowy, stocznia chce go uważać za swoją wizytówkę. Korweta ma mieć 92 metry długości, 13 metrów szerokości i nieco ponad 2 tysiące ton wyporności całkowitej. Będzie mogła rozwijać prędkość 30 węzłów. Okręt ma być silnie uzbrojony.
- Siła jego rażenia będzie bardzo duża - zachwycał się Wawrzyniak. - Gawron będzie mógł zwalczać cele w promieniu 200 kilometrów od siebie.
Brzmiałoby to wszystko bardzo pięknie, gdyby nie fakt, że coraz więcej specjalistów, nawet w marynarskich mundurach, otwarcie krytykuje ten projekt. Niektórzy nie zostawiają na nim suchej nitki twierdząc, że w tej chwili nasza Marynarka Wojenna nie potrzebuje w ogóle tego rodzaju okrętów.
Tef
Więcej o wodowaniu Gawrona, a także rozmowę na jego temat i przyszłości Marynarki Wojennej znajdziesz w październikowym numerze „Naszego MORZA”.
|